„Zbierzmy się do kupy… Sprzątamy po swoich pupilach” – Gazeta Wyborcza

„Zbierzmy się do kupy… Sprzątamy po swoich pupilach” – Gazeta Wyborcza

Zbierzmy się do kupy... - torebki dla psów animals - torebki na psie odchody - sprzątanie po psachNie wiadomo ile tego jest. Na pewno kilka ton dziennie. Potykamy się o to na chodnikach, a dzieci brudzą się tym w piaskownicach. A przecież wystarczy, że każdy właściciel posprząta po swoim psie.

We wrocławskich kioskach pojawiły się specjalne zestawy torebek i łopatek do zbierania psich odchodów.
Papierowe pudełka z piętnastoma kompletami kosztują 2,5 zł. Od lutego produkuje je firma Asklepios ze Szczecina.
Tylko w kilku kioskach zestawy leżą na wystawach. – Ja nie zamawiałam, Ruch sam przysłał – usłyszeliśmy przy Kamiennej. – Mam to od zeszłego czwartku, najpierw leżało na ladzie, teraz przełożyłam na wystawę, ale i tak nie udało się sprzedać ani jednego. Nikt nawet nie zapytał, co to? – powiedziała nam pani z kiosku przy Sądowej.
Kupiliśmy kilka kompletów i ruszyliśmy na spotkanie właścicieli i ich czworonogów.
– Jak to się rozpowszechni, to też będę sprzątał, bo tak jest na całym cywilizowanym świecie – stwierdził właściciel spacerujący z owczarkiem niemieckim nad fosą. – Dzień dobry. Za darmo rozdajemy torebki do zbierania psich kupek. Weźmie pani? – pytamy. – Nie trzeba, to jest stary pies, on już mało co robi – odpowiada dziewczyna napotkana przy pl. Powstańców Śląskich.
– Rozdajemy takie torebki, bo chcemy zobaczyć, czy się przyjmą – zachęcamy spacerowiczów z psami w parku Południowym. – To może wybijcie od razu wszystko, co żyje. Co wam te psy przeszkadzają – biadoli pani z dużym mieszańcem. – Moja sunia, jak coś chce, to się głęboko w krzaki chowa i nie brudzi. Pani jednak wzięła torebkę i obiecała, że jak jej się uda, to posprząta. – Te wszystkie podatki za psy i tak są za wysokie – zdania swego na odchodnym nie zmieniła.
– Na Zachodzie to jest dobrze zorganizowane, na trawnikach stoją kubły specjalnie na psie odchody – mówi pani z seterką. – A tu co, mam biegać tam i z powrotem ze śmierdzącym woreczkiem, czy od razu wsadzić go sobie do kieszeni?
– Emerytów na pewno nie będzie na takie łopatki stać – mówi starsza pani z pinczerkiem. – Ale ja i bez tego sprzątam po swoim piesku. Jak się załatwi pod jakimś urzędem albo kawiarnią, wystarcza papier toaletowy. Zawsze mam przy sobie kawałek – wyciąga zwitek z torebki.
Według prezydenta Wrocławia Bogdana Zdrojewskiego najpierw należy zarejestrować i oznakować wszystkie psy i zaszczepić je przeciwko wściekliźnie. Potem władze miasta pomyślą o utworzeniu tzw. „psich toalet”, czyli miejsc tylko dla psów, wyłożonych specjalną ściółką z substancjami zapachowymi, prowokującymi zwierzęta do wypróżniania się. „Psie toalety” usytuowane byłyby przed wejściem na tereny rekreacyjne, psy wbiegałyby już leciutkie i nie brudziłyby.

Autor: ORON, PODS
Artykuł pochodzi z Gazety Dolnośląskiej (dodatek do Gazety Wyborczej, lipiec 1996)